TopLista stron o C.S.Lewisie

Najlepsze strony o tematyce Fantasy
Toplista stron poświęconych fantastyce
Najlepsze strony o literaturze - RANKING



WYWIADY

Wywiad z tłumaczem "Opowieści z Narnii" - Andrzejem Polkowskim
(Rozmowa dla Narnia.pl)


Eternity: Przede wszystkim – do kin wchodzi ekranizacja „Opowieści z Narnii”. Lewis, jak wiemy, jest wybitnym teologiem, a sama Narnia pełna jest odniesień do chrześcijaństwa i licznych symboli. Czy nie uważa pan, że komercjalizacja i cała „narnijska fama” niejako zburzy ten, jakże piękny, świat?

Andrzej Polkowski: Można by się było bać, bo zawsze przy filmie są takie zagrożenia. Ale ja widziałem ten bardzo długi zwiastun i muszę powiedzieć, że jestem zachwycony. Wszystkie postacie są takie, jakie sobie wyobrażałem. Te krajobrazy, to wszystko… Nie znam oczywiście jeszcze szczegółów. Wiem jednak, że pewne drobne zmiany zostały tam dokonane. Ale z tego, co widziałem wydaje mi się, że takie obawy są niesłuszne. Zreszta… To chyba Wy na stronie nawet podawaliście! O tym, że przedstawiciele wszystkich kościołów w Anglii zaapelowali do oglądania, bo twierdzą, że ma to wielką wartość wychowawczą i chrześcijańską.

Eternity: Jest pan tłumaczem także książek o Harrym Potterze. Czy spotyka się pan już teraz z porównaniami „Opowieści z Narnii” do cyklu powieści o młodym czarodzieju?

Andrzej Polkowski: Bardzo trudno to porównywać… Ja zawsze się narażałem fanom Harry’ego Pottera, bo śmiało mówiłem, że ja wolę Narnię. To jest książka mojego życia. Ja tą książkę znam od dzieciństwa, bo mój ojczym tłumaczył nam, jako dzieciom ją na żywo. Dlatego potem uparłem się, że będę to tłumaczył, jak wreszcie mogłem, bo przecież cenzura zabraniała wydawania tego. Natomiast… Ja nie sądzę, że to w ogóle można porównywać, ani że jest to jakaś konkurencja. „Opowieści z Narnii” są na pewno o wiele głębsze. Jest to książka dla ludzi od 6. do 100. lat, do której można zawsze wracać. Ja wracam bardzo często. Jak mi jest źle, to wiem, do którego tomu zajrzeć, by się jakoś pocieszyć…Harry Potter to jest co innego. Jestem przeciw tym wszystkim, którzy uważają, że jest to jakieś dzieło szatana i że degradowane są tam kategorie moralne – to jest wielka bzdura. No ale na pewno Harry Potter nie ma takiego metafizycznego odbioru, jak książki Lewis’a.

Eternity: Może jeszcze pytanie, które zapewne zadawane jest panu zawsze – jak to stało się, że został pan właśnie tłumaczem? Przecież tłumaczył pan już takie światowe bestsellery, jak wspomniany Harry Potter oraz właśnie „Opowieści z Narnii”, a to już ogromne osiągnięcie…

Andrzej Polkowski: Słuchaj, ja prawdę mówiąc nie wiem, jak się to stało… Bo pierwszą książką, którą tłumaczyłem był „Całun z Turynu”. Jestem z zawodu archeologiem. Angielski znam od dziecka, bo wychowywałem się w domu anglistów. No i wydawnictwo uznało, a miałem kontakt z wydawnictwem PAX, że będę najlepszy, no bo i archeolog i zna angielski…I to mi wyszło. A drugą książką były właśnie „Opowieści z Narnii”.

Eternity: A na koniec wracając na moment do Narnii… Pytanie o to, jaki tom jest pana ulubionym? Dla mnie osobiście – „Wędrowiec do Świtu”.

Andrzej Polkowski: To też bardzo trudno powiedzieć. Chyba powiedziałbym, że rzeczywiście „Wędrowiec do Świtu” – z tym wspaniałym zakończeniem i z postacią dzielnego Ryczypiska. A tak poza tym, to z całą pewnością „Ostatnia Bitwa”.

Dziękuję bardzo za wywiad.
Dziękuję również.



Radiowy wywiad z producentem "Opowieści z Narnii" - Markiem Johnsonem
(Rozmowa dla New Zealand's Newstalk ZB)



Na początek - dziękuję za przyjęcie zaproszenia do studia. Mark, jesteś producentem powieści notabene fantasy, czy mógłbyś nam podać więc jakieś szczegóły? Czy będą tam animacje? Efekty specjalne? Co tak właściwie będziemy mogli zobaczyć?

Tak naprawdę będzie tam wszystko... ehhh... Wiem – może wydawać się, że chcę „odgrodzić się” od pytania, ale prawda jest taka, że wiele obrazów i postaci będzie wygenerowanych za pomocą komputera, jak również znajdziemy tu bardzo dużo animacji. Przy czym te ostanie wcale nie muszą zostać odebrane jako animacje... Innymi słowy: z całą pewnością nie będzie to produkcja na kształt bajki. Jednakowoż wiele postaci będzie animowanych, a efekt końcowy będzie tak naprawdę zależał od nowoczesnych technologii, które oferuje nam w dzisiejszych czasach film.

A kto będzie właśnie za tę technologię odpowiedzialny? Czyżby znów Weta Workshop?

Tak, do pomocy mamy i Weta Workshop [efekty specjalne w ekranizacji „Władcy Pierścieni” – dop. Eternity] i firmę o nazwie Rythm and Hues, jednak – w gruncie rzeczy – współpracować z nami będą ludzie z całego świata.

W tym profesjonalni aktorzy?

Tak, dokładnie. Jak jednak wiemy „głównymi aktorami” będzie czworo dzieci, a te muszą być wybrane drogą castingów. Owe już rozpoczęliśmy – nasi dyrektorzy do spraw castingu z Londynu i Nowej Zelandii ciągle rozglądają się za odpowiednimi kandydatami.

A co z Nicole Kidman?

Nie! Wiesz, to w sumie zabawne... Zupełnie nie wiem skąd wzięła się ta plotka! Nicole Kidman nie tylko NIE wystąpi w filmie – nawet z nią o tym nie rozmawialiśmy! Może ktoś był omyłkowo „wzięty” za Nicole? Wiesz, Andrew Adamson - nasz reżyser, ma bardzo długie włosy... Więc sądzę, że mogło chodzić o niego. :)

Z pewnością się ucieszy! (…) Ale co z pozostałymi aktorami? Czy będą jakieś „wielkie nazwiska”?

I tak i nie. Jeżeli chodzi o wspomniane dzieci, to z całą pewnością nie. To w końcu dzieci, nie mają jeszcze wyrobionej opinii. Mało tego – będzie to najprawdopodobniej ich pierwszy film! Natomiast, co do pozostałych aktorów, nie wiemy jeszcze kto wystąpi. Jednakże ten film ma być „gwiazdą” sam w sobie – nie będzie potrzebował aktora o przeciętnym wynagrodzeniu wynoszącym 20 milionów dolarów, by go rozreklamował.

„Opowieści z Narni” to cykl 7-miu tomów. Ile filmów planujecie nakręcić? Czy tylko ten jednen? A co z pozostałymi częściami?

Chcielibyśmy nakręcić wszystkie 7 filmów i do tego będziemy dążyć. Nie ma powodu, przez który mielibyśmy zaprzestać produkcji, jeżeli pierwsza ekranizacja - „Lew, Czarownica i Stara Szafa” – osiągnie taki sukces, na jaki się nastawiamy.

Czy aktorzy będą pochodzić także z Nowej Zelandii?

Och, oczywiście! Nasza ekipa to przynajmniej w 85-ciu procentach osoby z Nowej Zelandii!

A jaki budżet ma ta ekranizacja?

Ja... Wiecie co? Tak nak naprawdę Disney nie pozwala mi o tym mówić... Jednak zdradzę, że ja osobiście jeszcze nie pracowałem nad tak dużym filmem, a przecież mam na swoim koncie bardzo wiele produkcji! Mimo to na żadną nie przewidzieliśmy tyle środków, co na „Narnię” właśnie.

Wracając do „Lwa, Czarownicy i Starej Szafy”. Czy ekranizacja ta opierać się będzie na sukcesie ksiązki? Z tego, co wiem tej ostatniej sprzedano około 85 milionów egzemplarzy. Na ile jesteście pewni, że fani przyjmą film pochlebnie?

Cóż, to nie przypadek, że sprzedano aż tyle egzemplarzy. To naprawdę wspaniała, wspaniała historia, której przesłanie i poruszane w niej problemy stanowią wartości ponadczasowe i równie aktualne dziś, co w latach 50-tych ubiegłego stulecia, kiedy to „Opowieści z Narni” powstawały. Oczywiście, nigdy nie można z góry przewidywać sukcesu danego filmu. Wszystko co można zrobić, to powiedzieć sobie: „To przepiękna historia. Chciałbym ją zobaczyć.” i mieć nadzieję, że po otwarciu kina nie będziesz jedyną osobą na sali… Ja osobiście mam wielkie zaufanie do Andrew Adamson’a. Co prawda nie pracowaliśmy razem wcześniej – to nasz pierwszy wspólny film, jednak… On… W nim jest po prostu coś „magicznego”. To człowiek, który zapalił ogień w całej ekipie(…) Doskonale zapadło mi w pamięć nasze pierwsze spotkanie i słowa, które wtedy do mnie skierował: „Nie interesuje mnie przeniesienie ‘Lwa, Czarownicy i Starej Szafy’ na ekran i stworzenie wiernego odpowiednika książki. Zależy mi na filmie będącym moją własną interpretacją i wyobrażeniem ‘Narni’. Takim, jak wtedy, gdy o niej czytałem.”

Dobrze, a kiedy będziemy mogli obejrzeć ekranizację? Czy na pewno będzie gotowa pod koniec 2005. roku?

Sądzę, że tak. Najszybciej będą mogli zobaczyć ją mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, gdyż właśnie tam rozpoczniemy wyświetlanie filmu. A pozostali?… Najprawdopodobniej premiery na całym świecie będą bardzo zbliżone terminem. A termin ten to Boże Narodzenie 2005.

  • Bardzo dziękuję za wywiad.

    Na razie! ;)

    < < Powrót do strony głównej